Jako, że powoli zbliża się czas egzaminów, kolokwiów a w szkołach sprawdzianów uznałem, że podzielę się z wami kilkoma sztuczkami na łatwiejsze przyswajanie wiedzy. Jeżeli jesteś ambitniejszą osobą lub po prostu nie umiesz ściągać to wiem jak podnieść twoje wyniki przy użyciu 3 prostych wskazówek. Bez dłuższego nudzenia przedstawiam ów wskazówki.
Czekolada i batoniki.
Jako, że nasz mózg żywi się głównie glukozą, którą pozyskuje z jedzenia możemy w naturalny sposób podkręcić sobie obroty zjadając coś słodkiego. Oprócz zastrzyku energii do organizmu damy paliwo dla naszego mózgu. Proponuję przed nauką jak i w jej trakcie spożywać słodycze, w których jest czekolada. Mi wystarczy batonik przed lub jeżeli nauki jest więcej pół tabliczki czekolady. Dodatkowym plusem jedzenia czekolady jest to, że działa ona dobrze na nasz ośrodek szczęścia w mózgu, dzięki czemu nauka lepiej się będzie nam kojarzyć a co za tym idzie mniej opornie będziemy ją przyswajać.
Przed samym sprawdzianem czy też egzaminem również zalecam zjeść np. batonik czekoladowy. Spowoduje to łatwiejsze wyciąganie wiedzy z głowy.
Wkuwanie do oporu to błąd.
Najczęstszym błędem, jaki popełniają uczniowie czy też studencie to próba wkucia wszystkiego na raz. Niestety nasz mózg nie przerobi takiej ilości materiału. Dlatego najrozsądniejszym jest rozpocząć przygotowania do sprawdzianu dużo wcześniej, ale małymi partiami. Dajmy na to za 2 tygodnie mamy sprawdzian z 2 rozdziałów. Dwa tygodnie dają nam 14 dni, jeżeli przyjmiemy, że będziemy się do niego przygotowywać, co drugi dzień daje nam to 7 dni. Jako że 7 jest nieparzystą i słabo się dzieli zmniejszmy dni nauki, do 6 co dwa dni. Suma summarum wychodzi nam 3 dni na naukę 1 rozdziału, jest to naprawdę sporo czasu. No dobra, ale jak opasły rozdział łyknąć w 3 dni jak się nie chce? Odpowiedz jest prosta, podzielić materiał tak jak dni, ale już w sposób naturalny. Zasada na czytanie jest prosta, czytamy do momentu, w którym czujemy już "nasycenie" wiedzą. Jeśli czujemy, że już więcej nic nie wejdzie do głowy najlepiej przerwać czytanie i zrobić sobie np. 20 minutową drzemkę. Dzięki takiej organizacji pracy nie dość, że nauczymy się śpiewająco to zdobyta w ten sposób wiedza nie zniknie tak jak przy zasadzie "trzech Z" (zakuć, zaliczyć, zapomnieć).
Zmiana aktywności.
Jeżeli nie lubicie sobie robić drzemek wasz mózg może odpocząć też poprzez zmianę aktywności. Dajmy na to, że czujecie już nasycenie wiedzą, i że już nic więcej nie zapamiętacie. W tym momencie możemy zmienić aktywność np. wyjść z psem na spacer, ugotować obiad, posprzątać pokój itd. Ważne by to zajęcie nie zmuszało nas zbytnio do myślenia, czyli wszelakie gry video czy też przeglądanie stron internetowych będzie słabym pomysłem. W trakcie np. wyprowadzania czy sprzątania nasz mózg po około 20 minutach powinien wrócić do takiego stanu, w którym dalsza nauka będzie miała sens.
Podsumowując cała sztuką w uczeniu się czegokolwiek jest to by nie robić tego siłowo oraz by się nie przemęczać w trakcie. Dlaczego? Ponieważ oprócz ogólnego złego samopoczucia wywołanego wkuwaniem na siłę zafundujemy sobie strzępki informacji, które mogą nie wystarczyć by zaliczyć dany przedmiot.
A Wy, jakie macie swoje metody na naukę?
Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz